Monthly Archive: Kwiecień 2014

Na studiach

W tym roku przede mną bardzo trudne zadanie, a mianowicie muszę wymyślić sobie jakiś temat pracy magisterskiej, który wiązałby się poniekąd z wykonywanym przeze mnie zawodem. Skoro mogę wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie na stanowisku specjalisty ds. zaopatrzenia Jastrzębie Zdrój to dlaczego mam tego nie zrobić? W końcu to mój pracodawca zlecił mi pójście na studia i zdobycie tytułu magistra, dlatego teraz mogę wykorzystać jego firmę do osiągnięcia tego celu.

46Jednoczesna praca na pełen etat i studiowanie logistyki w systemie niestacjonarnym było dla mnie zadaniem niezmiernie trudnym, dlatego cieszę się, że został mi jedynie niespełna rok do zakończenia nauki i zdobycia tytułu magistra. Nie mogę się doczekać gdy każdy weekend będę miała wolny i nie będę musiała części z nich poświęcać na przesiadywanie w zatłoczonych i dusznych salach wykładowych.

O dziwo nie jestem najstarszą studentką na swoim kierunku, bo znalazłoby się parę osób starszych ode mnie, choć akurat nie w mojej grupie ćwiczeniowej. W mojej grupie jest jeszcze jeden chłopak, który jest w podobnym wieku do mojego, natomiast reszta to ludzie do 25 roku życia. Z racji swojego wieku i doświadczenia zawodowego to ja zostałam wybrana na starostę grupy i to ja kontaktuję się z wykładowcami w najprzeróżniejszych sprawach. Na początku ta funkcja mi nie odpowiadała, ale teraz już się przyzwyczaiłam. W końcu praca nauczyła mnie rozmawiać z innymi osobami i walczyć o swoje.

Inaczej niż zwykle

Mamy dzisiaj czwartek, co powinno oznaczać, że przyzwyczaiłem się już do wczesnego wstawania i rozbujałem na tyle, by może nie z radością, ale pogodą ducha wybierać się codziennie rano do pracy, specjalista ds. zaopatrzenia Będzin. Niestety, ten tydzień jest inny niż pozostałe, bo mimo porządnego wysypiania się i prowadzenia identycznego trybu życia jak zazwyczaj, akurat w tym tygodniu nie mogę dojść ze swoim organizmem do ładu i zmusić go do normalnej pracy.

45Nie wiem czy jest to zasługa pogody, ogólnego przepracowania czy czegokolwiek innego, ale fakt pozostaje faktem, a mianowicie z każdym dniem tygodnia wstaje mi się coraz gorzej i ciężej zmusić mi się do intensywnej pracy i wysilenia swojego umysłu. Praca w zawodzie specjalisty ds. zaopatrzenia jest zajęciem wymagającym, w którego wykonywaniu nie mogę pozwolić sobie na nieobecność duchową i umysłową. Każda moja decyzja ma określone skutki i wpływ na pracę firmy, dlatego muszę być w 100% przytomny i zachowywać się tak, jak na dobrego specjalistę przystało.

Skupienie i intensywna praca wymagają w tym tygodniu ode mnie nie lada wysiłku. Cały czas muszę się pilnować, by moje myśli nie dryfowały puszczone samopas po wszelkich możliwych tematach, a dotyczyły wyłącznie życia zawodowego. Wczoraj, siedząc w biurze przez przypadek i całkowicie niechcący zdrzemnąłem się w pozycji siedzącej, co nigdy wcześniej mi się nie zdarzało. Nic z tego nie rozumiem.

Ukochane seriale

Nie wiem jak poradzić sobie ze swoim narzeczonym, który ostatnimi czasy popadł w bardzo poważne uzależnienie związane z oglądaniem seriali. Jeszcze jakiś czas temu Norbert był pełnym życia, otwartym młodym facetem zadowolonym ze swojego życia zawodowego i pracy specjalisty ds. zaopatrzenia, specjalista ds. zaopatrzenia Chełm. Wieczorami, po powrocie z firmy opowiadał mi co wydarzyło się danego dnia w jego biurze, dzielił się swoimi przeżyciami i prosił o radę. Miałam wrażenie, że między nami istnieje niewidoczna, choć odczuwalna nić porozumienia, jaka łączy jedynie bratnie dusze. Uwielbiałam spędzać czas z Norbertem i on również zadowolony był z mojego towarzystwa.

44Od kiedy Norbert zaczął namiętnie oglądać seriale wszystko się zmieniło i to oczywiście na niekorzyść. Nie pamiętam już kiedy ostatnio rozmawiałam z Norbertem tak prawdziwie, od serca i wiedziałam, że on mnie słucha, a nie tylko udaje. Ostatnich kilka tygodni mija nam pod znakiem ciągłych kłótni i pretensji. Norbert, tuż po powrocie z pracy od razu zasiada przed swoim komputerem i zaczyna oglądać dany serial. Wykupił sobie konto na jakimś internetowym portalu i teraz cały czas okupuje komputer i żyje w serialowym świecie. Nawet, gdy Norbert nie ogląda seriali to albo  nich rozmyśla, albo wyszukuje kolejnego tytułu, jaki by go zainteresował.

Oczywiście mojemu narzeczonemu wydaje się, że nic złego nie robi, a cała wina za ochłodzenie naszych relacji leży po mojej stronie, bo to ja się czepiam i ograniczam jego pasje.

Odpowiedni zestaw cech

Bycie zaopatrzeniowcem wymaga pewnego zestawu cech, które ułatwiają nam pracę z innymi osobami, a przede wszystkim uzyskiwanie od nich tego, na czym nam najbardziej zależy. Zanim nie zatrudniłem się w pewnej firmie jako specjalista ds. zaopatrzenia Inowrocław nawet nie wiedziałem, że jestem szczęśliwym posiadaczem wielu przydatnych i wartościowych cech charakteru. Jeszcze jakiś czas temu wydawało mi się, że nie potrafię walczyć o swoje i prowadzić negocjacji, natomiast nowa praca pokazała mi, że te umiejętności siedzą gdzieś głęboko we mnie i tylko czekają na to, aż je z siebie wysupłam i pokażę całemu światu.

43Kilka miesięcy pracy w zawodzie specjalisty zmieniło mnie bardziej niż całe 30 lat mojego życia. Z niepewnego, nieznającego swojej wartości młodego człowieka przeobraziłem się w prawdziwego bojownika – bojownika na rynku zaopatrzeniowym. Szybko nauczyłem się, że w tej branży wygrywają tylko najlepsi, a ja bardzo chciałem wygrać. Schowałem w kieszeń wszystkie swoje obawy i uprzedzenia i przeistoczyłem się w zupełnie innego człowieka.

Zmiany, jakie zaistniały w moim charakterze na skutek podjęcia nowej pracy nie uszły uwadze mojej rodzinie i znajomym. Kogokolwiek bym nie spotkał, tak ten od razu twierdził, że nowa praca mi służy, bo zmieniłem się nie do poznania. Skoro wystarczyło kilka tygodni by zmienić mnie na lepszego człowieka, to jakim człowiekiem w opinii swoich kolegów byłem przed udziałem w procesie rekrutacyjnym? Wolę o tym nie myśleć, tylko cieszyć się obecną sytuacją.

Zmiana indukuje zmianę

Zajmowanie się zaopatrzeniem i zakupami nigdy nie było moją dobrą stroną, dlatego nie wiem jakim cudem udało mi się zdobyć pracę specjalisty ds. zaopatrzenia, którą wykonuję od przeszło czterech miesięcy. O dziwo, nie idzie mi aż tak źle, jak się spodziewałem, a na swoim koncie mam już pierwsze sukcesy, specjalista ds. zaopatrzenia Mysłowice.

42Nie bardziej niż ja zaszokowani są moi rodzice, dla których od zawsze jestem tym synem, któremu matka natura poskąpiła i umiejętności i talentu do czegokolwiek. Najlepsze cechy ojca i matki odziedziczył mój starszy brat, natomiast ja byłem jedynie wypadkiem przy pracy i takim wypadkiem pozostałem.

Z wielkimi trudnościami udało mi się skończyć studia na kierunku „transport”, a jeszcze gorsze było znalezienie pierwszej pracy. Nikt nie chciał mnie przyjąć, bo pracodawcom przeszkadzał mój brak doświadczenia i słaba prezentacja na rozmowach kwalifikacyjnych. Wiedziałem, że nie mam zbyt dużych szans na dobrą posadę. Nie chcąc dłużej przebywać na bezrobociu i podsycać złośliwych komentarzy rodziców i brata zatrudniłem się jako zwykły kierowca samochodu dostawczego. To właśnie z tej posady po czterech latach awansowałem na specjalistę ds. zaopatrzenia. Awans był dla mnie niespodzianką, podobnie zareagowali moi bliscy.

Od kiedy jestem specjalistą negatywne komentarze na temat moich zdolności jakoś przycichły, a rodzice coraz częściej mówią na mój temat coś dobrego. Powoli zmienia się całe moje życie.

Spożytkowana energia

Wczoraj w pracy dostałam małą premię uznaniową od szefa i korzystając z nieoczekiwanego przypływu gotówki postanowiłam czym prędzej zrealizować wszystkie swoje plany zakupowe, jaki miałam na kolejny miesiąc. Jako specjalista ds. zaopatrzenia Głogów zarabiam całkiem nieźle, jednak nie zawsze wystarcza mi środków, by iść poszaleć na zakupach. Zazwyczaj muszę oszczędzać, bo mam do spłaty spory kredyt hipoteczny, jaki zaciągnęłam dopiero trzy lata temu.

41Premię od szefa na pewno mogłabym odłożyć na konto oszczędnościowe i przeznaczyć ją na wcześniejszą spłatę kredytu, jednak tak dawno nie byłam na zakupach i nie robiłam czegoś dla siebie, że nie mogłam się oprzeć przed pójściem do galerii handlowej i wydaniem 800 złotych premii za jednym zamachem.

Jak postanowiłam tak też zrobiłam i po pracy, zamiast wrócić jak zwykle do domu, wsiadłam w samochód i pojechałam do Zielonej Góry do galerii. Na dojazd straciłam ponad godzinę, ale było warto. Przez bite pięć godzin, aż do zamknięcia sklepów, chodziłam po butikach i wybierałam sobie ładne ubrania. Nie omieszkałam również zajrzeć do sklepów kosmetycznych, w  których nabyłam nową szminkę, błyszczyk, pędzel do różu i puder mineralny.

Z zakupów wróciłam bardzo zmęczona, ale i bardzo szczęśliwa. W końcu mogłam zaszaleć tak, jak na to zasługuję! Wszystko dzięki mojemu hojnemu pracodawcy, któremu za tą premię będę wdzięczna do końca życia, a przynajmniej do końca tego tygodnia.

Szansa na lepsze

40Muszę przyznać, że gdy mój pracodawca zaprosił mnie do siebie na rozmowę i powiedział, że z przykrością, ale jest zmuszony rozwiązać moją umowę o pracę, bardzo mi ulżyło, że to nie ja pierwszy wysunąłem pomysł rezygnacji z pracy. Od dłuższego czasu strasznie męczyłem się w zawodzie specjalisty ds. zaopatrzenia, bo nie dość, że nie miałem zielonego pojęcia o dokonywaniu zakupów, to jeszcze nie lubiłem swojej pracy i związanych z nią obowiązków. Pracę w zawodzie specjalisty podjąłem całkowicie przez przypadek. Do pracy wkręcił mnie mód dobry kolega, Jurek, który wyświadczył mi prawdziwie niedźwiedzią przysługę.

Pozbycie się niechcianego zajęcia, specjalista ds. zaopatrzenia Rzeszów, zmusi mnie w końcu do podjęcia jakichś odważnych działań w kierunku znalezienia dla siebie odpowiedniej posady. Do tej pory nie chciało mi się zmieniać pracy, bo byłem zbyt leniwy, by zaangażować się w rynek pracy. Teraz z kolei nie mam innego wyboru, jak tylko zacząć wertować ogłoszenia dotyczące rekrutacji i wysyłać swoje dokumenty aplikacyjne.

Mój pracodawca, wyrzucając mnie z firmy wyświadczył mi tak naprawdę ogromną przysługę, bo zafundował mi bodziec, na który czekałem już od dłuższego czasu. Moja w tym głowa, żeby ten bodziec wykorzystać tak, jak powinienem.

Wieści

Nie mogłam już dłużej wytrzymać i mimo wyraźnego zakazu ze strony mojego męża musiałam zadzwonić do Dagmary, mojej najlepszej przyjaciółki, i powiedzieć jej, że mój mąż tydzień temu dostał pracę specjalisty ds. zaopatrzenia w innym mieście i w związku z tym planujemy wyjazd z rodzinnej Częstochowy, specjalista ds. zaopatrzenia Ruda Śląska. Mąż kazał się wstrzymać z ogłaszaniem wieści o pracy i przenosinach do momentu, w którym wszystko będzie już pewne, jednak ja nie należę do ludzi ani skrytych ani zbytnio cierpliwych, dlatego postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i skontaktować się z Dagmarą.

39Tak jak się spodziewałam, Dagmara była przeszczęśliwa, bo nareszcie będziemy się miały na wyciągnięcie ręki. Dagę poznałam na studiach w Katowicach i jakoś nam nie przeszkadzało, że ona jest z Rudy, a ja z Częstochowy. Mimo pewnej odległości dzielącej nasze miejsca zamieszkania zawsze udawało nam się regularnie spotykać i pielęgnować naszą znajomość. Teraz, po przeprowadzce do Rudy będzie to jeszcze łatwiejsze.

Z jednej strony cieszę się, że mężowi udało się dostać pracę i to tak dobrą pracę, cieszę się, że będę miała Dagę blisko siebie, ale napawa mnie smutkiem fakt, że będę musiała przeprowadzić się do miasta, w którym praktycznie nikogo nie znam i nie wiem jak się w nim odnajdę. Mam świadomość, że wiele osób było już w podobnej, a nawet dużo gorszej sytuacji niż ja i jakoś dało sobie radę. Dam i ja.

Różne zadania

38Zawsze śmieję się z mojej małżonki, która gdy tylko przychodzi jesień każdy wieczór spędza nad jakąś książką, którą wypożyczyła podczas ostatniej wizyty w szczecińskiej bibliotece. Lubię wtedy powtarzać, że mojej żony wtedy nie ma – nie ma, bo z krainy książek wróci dopiero w połowie marca, a nawet i trochę później. Dopiero wtedy, razem z pierwszymi oznakami wiosny żona zaczyna zdawać sobie sprawę, że zima bezpowrotnie minęła, a ona może się zająć czymś zupełnie innym niż czytanie książek. Może na przykład wybrać się na spacer, zacząć dbać o nasze kwiatki na balkonach, poświęcić porządkom domowym czy innym, typowo babskim obowiązkom.

Ja nie mogę pozwolić sobie na „zapadanie w sen zimowy”, bo akurat w zimie i na początku wiosny mam najwięcej roboty. Zima to koniec starego i początek nowego roku oznaczający tworzenie raportów, zestawień i podsumowań, interesowanie się nowymi ofertami handlowymi i wybieranie nowych dostawców. Najczęściej zdarza się, że kolejnego roku wybieram tego samego dostawcę, co ostatnio, jednak od czasu do czasu mam ochotę zaryzykować i skorzystać z usług innej chwili. Każdy obowiązek i zadanie, jakie wykonuję pracując jako specjalista ds. zaopatrzenia Szczecin muszą być dobrze przemyślane, bo za ewentualne pomyłki to ja poniosę całą odpowiedzialność. W czasie, który moja żona wykorzystuje na wędrówkę po świecie fantazji, ja poświęcam się na typowo przyziemne, mało ciekawe zadania.

Mało optymistyczne wieści

Już jakiś czas temu odniosłem niepokojące wrażenie, że w naszym zakładzie pracy dzieje się coś złego. Kierownik chodził jakiś milczący i posępny, co było do niego zupełnie niepodobne, kadrowym brakowało zwykłego poczucia humoru, a specjalista ds. zaopatrzenia Chorzów wszystkie swoje obowiązki wykonywał tak, jakby zupełnie nie zależało mu na pracy.

37Ja jestem tylko zwykłym pracownikiem, który stoi najniżej w hierarchii zawodowej firmy, dlatego do mnie nie dotarły żadne niepokojące wieści i informacje. Wszystkie kluczowe wzmianki zawsze docierają do mnie na samym końcu, co po części jest udręką, a po części błogosławieństwem.

Dzięki temu, że jako zwykły pracownik nie jestem wciągany w największe tajemnice firmowe mogłem cieszyć się swoją pracą i spokojną egzystencją jeszcze przez długi czas po tym, jak inni dowiedzieli się, że nasza firma ma zostać sprzedana innemu właścicielowi, a ten nie planuje kontynuować jej działalności. Dla każdego oznaczało to zakończenie stosunku pracy i przymusowe bezrobocie i każdy chodził smutny i załamany. Ja również, gdy wieści w końcu dotarły do moich uszu, strasznie zmartwiłem się perspektywą utraty pracy, jednak postanowiłem nie dać się pogrążyć w rozpaczy. Szybko zacząłem szukać nowego miejsca zatrudnienia, bo wiedziałem, że nie ma czasu do stracenia.