Moja żona ma chyba jakiś magiczny talent do wydawania wszystkich pieniędzy, jakie danego miesiąca zarobię na utrzymanie naszej rodziny. Niby moja małżonka nie chodzi nigdzie na zakupy, a jedzenie kupujemy razem w naszym osiedlowym sklepie, jednak jakimś dziwnym trafem pod koniec każdego miesiąca nasze konto świeci pustkami. Zostaję na nim jedynie jakieś ostatki, za które nie mógłbym kupić nawet porządnych butów. Żona oczywiście nie poczuwa się do odpowiedzialności i uważa, że dobrze rozdysponowuje nasze pieniądze. Tłumaczy mi, że w danym miesiącu musiała kupić to, to i to, bez których jej życie byłoby pasmem udręk i smutków. Gdybym policzył wszystkie niepotrzebne wydatki mojej małżonki na pewno byłoby tego bardzo, bardzo dużo, dlatego wolę w ogóle nie zaglądać na nasze konto. Pracując w zawodzie specjalisty ds. zaopatrzenia zarabiam 4000 zł netto miesięcznie. Za taką kwotę bylibyśmy w stanie żyć jak królowie bez konieczności wydawania dużych sum.

Nie uważacie, że to dość absurdalne, że jako specjalista ds. zaopatrzenia Gdańsk świetnie radzę sobie z zakupami w firmie, natomiast w ogóle nie potrafię zapanować nad nimi w życiu codziennym? Od przyszłego miesiąca planuję rozpocząć prowadzenie budżetu i zapisywanie wszystkiego, na co moja żona wydaje pieniądze. Muszę odzyskać kontrolę nad swoimi zarobkami.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. wymagane pola są zaznaczone *