Monthly Archive: Styczeń 2015

Niech da mi spokój!

q103bRemont mieszkania dla jednych jest cudownym przeżyciem pełnym achów i ochów, dla innych prawdziwą gehenną i złem koniecznym, z którym jakoś trzeba się pogodzić. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy, podczas gdy moja żona na stronach o dekorowaniu wnętrz spędzałaby całe dnie. Nie rozumiem co ją tak fascynuje w tych wazonikach, poduszkach, zasłonkach, podkładkach pod talerzyki i innych dodatkach. Jak dla mnie mieszkanie powinno być przede wszystkim funkcjonalne – nie musi mieć tych wszystkich ozdób, wystarczyłoby parę kwiatków w doniczkach i krzyżyk nad drzwiami i byłoby dobrze.

Gdy słyszę o kolorach ścian, tapetach, meblach i dodatkach to aż się we mnie gotuje. Żona co chwila przychodzi pytać się o moją radę, a mnie to w ogóle nie interesuje. Chciałbym, żeby przestała mnie męczyć tym całym remontem i jeśli tak bardzo jej zależy na idealnym dobraniu wszystkiego to niech sama się tym zajmuje. Ja nie mam zamiaru się to włączać, bo mnie to i nudzi i irytuje.

Wystarczająco dużo problemów z zamawianiem różnego rodzaju towaru mam w pracy, specjalista ds. zaopatrzenia Lubin. Tam też muszę przeglądać katalogi i strony internetowe, a później wybierać to, co najlepsze. Dobrze, że w pracy przynajmniej nie muszę patrzeć na wzory i kolory. Wybieram to, co najlepiej się opłaca – najwyższą jakość przy najniższej cenie.

Dziecko prawdę Ci powie

q103Chyba nadszedł czas na wzięcie się za siebie i zrzucenie ponadprogramowych kilogramów, które nabrałem w ciągu ostatnich kilku lat. Nie wiedziałem jak jest źle, dopóki dwa dni temu nie spotkałem się z dawno niewidzianą rodziną ze Śląska. Kuzynka z kuzynem grzecznie przemilczeli temat mojej tuszy, natomiast ich pięcioletnia córka na mój widok wystraszyła i zaczęła płakać wniebogłosy. Nie pomogło tłumaczenie, że to ja, wujek Gienek z Ostrołęki. Mała Julka powiedziała, że nie jestem jej wujkiem, bo wujek jest chudszy, a ja wyglądam jak słoń. Cóż, nie wiem komu zrobiło się bardziej głupio – mi czy rodzicom małej Julki. Próbowali mnie przepraszać w jej imieniu, ale wiedziałem, że mała ma rację. Podczas ostatnich dwóch lat przytyłem ponad 25 kilogramów i z dobrze wyglądającego mężczyzny stałem się tłuściochem.

Wyczekiwane spotkanie pełne było niepewności i z trudem maskowanego dyskomfortu. Mała Julka nie miała pojęcia, że swoją reakcją popsuła atmosferę, ale nie mogę ją o to winić. W końcu dzieci znane są ze swojej szczerości i cieszę się, że ktoś w końcu ośmielił się wytknąć mi moją tuszę.

Nie wypada, by człowiek z sukcesami zawodowymi, specjalista ds. zaopatrzenia Ostrołęka, wyglądał jak tłusty wieprzyk. Czas zrezygnować z nocnego podjadania i spróbować jakiejś aktywności fizycznej. Jestem zdeterminowany, by schudnąć!

Pogoda dopisała

Gdy przed Świętami opowiadałem wszystkim, że tuż po Nowym Roku mam zamiar wyjechać w polskie góry na narty, wszyscy podśmiechiwali się jedynie pod nosem, bo myśleli, że zamiast na śniegu jeździł będę na błocie i trawie. Cóż, pogoda z połowy grudnia nie sugerowała ośnieżonych stoków i dobrych warunków do zjazdów, ale ja miałem nadzieję, że to się jeszcze zmieni.

w103Chyba wybłagałem sobie pogodę, bo nagle, tuż po Świętach Bożego Narodzenia zaczęło sypać z nieba pięknym puchem, a ja już wiedziałem, że urlop będzie udany. Bez wyrzutów sumienia podpisałem wniosek urlopowy, przekazałem instrukcje osobie zastępującej mnie tymczasowo na stanowisku specjalisty ds. zaopatrzenia Stalowa Wola i 2 stycznia wyjechałem na cztery dni w polskie Tatry.

Pogoda była wspaniała i miałem wrażenie, że wszyscy znajomi z pracy na pewno mi jej zazdroszczą. W końcu to ja szusowałem po ośnieżonych stokach, a oni siedzieli w biurze i wpatrywali się w monitory komputerów. Cztery dni na stoku minęły mi nie wiem kiedy. Wydawało mi się, że dopiero co przyjechałem, a już trzeba było wyjeżdżać. Na stokach spędzałem całe dnie. Dużą zaletą było, że wynająłem sobie kwaterę nieopodal stoku, dlatego mogłem w ciągu dnia zrobić sobie przerwę na obiad i regenerację sił, a wieczorem znów iść na stok.

Na wyjeździe byłem razem z paroma przyjaciółmi i im również bardzo podobał się nasz zimowy wypad. Liczymy, że w tym roku uda nam się jeszcze gdzieś wyskoczyć. Może tym razem w jakieś inne góry?