Nastawienie do zawodu

Specjalista zaopatrzenia – za co może lubić swoją pracę?

praca specjalisty zaopatrzeniaSpecjalista zaopatrzenia raczej nie powinien narzekać na swoją pracę, o ile tylko rzeczywiście wpisuje się ona w jego potrzeby. Osoba wykonująca taką pracę raczej musi liczyć się z tym, że będzie narażona na częsty kontakt z ludźmi, a co za tym idzie, praca taka zdecydowanie nie sprawdzi się w przypadku osób, które nie przepadają za częstymi rozmowami z innymi.

Jakie powody ma jednak specjalista zaopatrzenia, żeby zacząć lubić swoją pracę?

Specjalista zaopatrzenia szczególnie lubi swoją pracę, jeśli ma szansę pracować z ciekawymi ludźmi. Wiele badań pokazuje, że to właśnie atmosfera w pracy najbardziej wpływa na to, jak ją odbieramy. Niezwykle cennym jest więc dla pracowników, jeśli szef potrafi integrować zespół, dbając o to, aby zapobiegać konfliktom oraz poprawiać jakość relacji między zatrudnionymi. To właśnie te relacje w największym stopniu budują atmosferę w zespole. Specjalista zaopatrzenia w dużej mierze pracuje bardzo indywidualnie, ale mimo to koledzy z działu mają spory wpływ na jego samopoczucie.

Specjalista zaopatrzenia dużo bardziej lubi swoją pracę, jeśli ma szeroki zakres obowiązków, a tym samym wpływ na wiele czynników. Jeśli ma stosunkowo wolną rękę w negocjacjach oraz dowolność w dobieraniu potencjalnych partnerów handlowych, będzie mieć dużo większą satysfakcję z pracy, niż jeśli musi wykonywać wyłącznie polecenia szefa.

Mnóstwo emocji

Cóż mogę powiedzieć – poniedziałki to dla mnie zawsze dni związane z większym stresem i problemami ze skupieniem się na zawodowych obowiązkach, specjalista ds. zaopatrzenia Nowy Sącz. Na szczęście dzisiaj jest nieco lepiej, bo przed marazmem i brakiem chęci do pracy broni mnie fakt, że jutro do naszego biura ma przyjść nowy pracownik. Takie wydarzenia w naszej firmie zawsze wiążą się z dużymi emocjami, zakładami i plotkami. Wszystkich ciekawi kim będzie nowy pracownik, czy będzie sympatyczny, otwarty, przystojny, ogarnięty czy wręcz przeciwnie. Gdy przez pięć dni w tygodniu pracuje się w tym samym miejscu z tymi samymi ludźmi to nic dziwnego, że zmiana w  strukturze pracowników wprowadza tyle emocji.

z103Nowy pracownik ma się jutro zjawić już od samego rana. Na razie wiemy tylko, że to 30-letni mężczyzna z bogatym doświadczeniem zawodowym, do tej pory odnoszący duże sukcesy w branży zaopatrzeniowej. Nic więcej nie wiemy – nie wiemy jak wygląda i jaki jest, bo pracownicy z działu kadr nie chcą nam nic powiedzieć. Próbowaliśmy ich nawet przekupywać, ale na nic się to zdało. Przyjęli drogie czekoladki, ale nie uchylili ani rąbka tajemnicy.

Nasze biuro aż huczy dziś od plotek. Z kimkolwiek nie zamienię paru słów, tak nasza rozmowa prawie natychmiast schodzi na temat nowego pracownika. Chyba każdy emocjonuje się tak bardzo, jak ja. W końcu jakiś powiew świeżości w naszej firmie!

Obiekt westchnień

Rzadko zdarza mi się wspominać czasy, gdy parę lat po ukończeniu studiów podjąłem pracę w charakterze specjalisty ds. zaopatrzenia w pewnej firmie związanej z branżą budowlaną. Mimo to, gdy jakiś czas temu mój brat wspomniał, że dostał pracę na podobnym stanowisku pracy, wspomnienia odżyły, co było zarówno nieplanowane, jak i niezbyt przyjemne.

s103Pracy w zawodzie zaopatrzeniowca nie wspominam zbyt dobrze, jednak nie ze względu na sam rodzaj wykonywanej pracy (która była całkiem niezła), a na sytuacje jakie miały miejsce podczas jej wykonywania. Traf chciał, że gdy podejmowałem pracę na stanowisku specjalista ds. zaopatrzenia Świdnica w firmie jednocześnie pracę podejmowała pewna młoda dziewczyna, Natalia. Jako, że byliśmy nowi dość szybko się zaprzyjaźniliśmy i wspólnie walczyliśmy z obowiązkami. Początkowo wsparcie Natalii było mi bardzo potrzebne – dzięki niemu czułem, że dam radę. Z czasem, gdy zapoznałem się ze swoim stanowiskiem pracy pomoc Natalii przestała być mi już niezbędna, jednak do dziewczyny jakoś to nie docierało. Nie miałem nic przeciwko przyjaznym pogawędkom w trakcie pracy, jednak kilkanaście odwiedzin w ciągu jednego dnia to już za dużo. Im mniej czasu miałem dla Natalii, tym ona stawała się coraz bardziej natarczywa. W końcu, pewnego dnia powiedziała mi, że mnie kocha i żyć beze mnie nie może. Ja dziewczynę znałem może z dwa miesiące, ani razu nie byliśmy na randce i szczerze mówiąc, trochę jej się bałem. Nie mogłem jej jednak okłamywać i od razu powiedziałem, że nic z tego nie będzie. Natalia chyba nie zrozumiała co do niej mówiłem, bo następnego dnia rozpowiedziała w całym biurze, że jesteśmy razem. Sporo czasu zajęło mi uwolnienie się od niej i nie wspominam tego za dobrze.

Nowe zadania

Od kiedy zmienił się właściciel zatrudniającego mnie przedsiębiorstwa, w naszej firmie wprowadzono wiele różnorodnych zmian i obowiązków, które nie wszystkim przypadły do gustu. Nasz nowy właściciel jest z pochodzenia Niemcem i zażyczył sobie, by wszyscy pracownicy jego firmy poszli na kurs z niemieckiego, jako, że od czasu do czasu będzie chciał osobiście porozmawiać z każdym swoim pracownikiem. Właściciel uważa, że język angielski jest zbędny skoro równie dobrze jego pracownicy mogą nauczyć się niemieckiego.

36Z chwilą ogłoszenia nowych postanowień i decyzji wielu pracowników firmy, w tym również ja, zaczęło się buntować przeciw obowiązkowej germanizacji. Dopiero gdy okazało się, że każdy kurs z niemieckiego będzie finansowany przez firmę, nastroje w zakładzie nieco się uspokoiły. W życiu nie zgodziłbym się wydać tysiąca złotych na kurs niemieckiego, jednak skoro to właściciel funduje nam naukę to na pewno z niej skorzystam.

Na kurs został zapisany każdy pracownik naszej firmy, poczynając od zwykłych pracowników magazynu, przez specjalistę ds. zaopatrzenia (specjalista ds. zaopatrzenia Bydgoszcz), aż na kierowniku kończąc.

Najgorsze jest, że nasz nowy właściciel oczekuje określonych wyników naukowych z języka niemieckiego – chce, by za pół roku każdy pracownik był w stanie co nieco z nim porozmawiać. Obawiam się, że jeśli komuś nie uda się do tego czasu przyswoić podstaw języka to czeka go rozwiązanie umowy.

Według wzorca

Każdy kolejny dzień tygodnia oznacza dla mnie powielanie tych samych czynności i wzorców zachowania, które jakiś czas temu stały się nienaruszalnym elementem mojej egzystencji. Moje życie dla niektórych jest monotonne i schematyczne, jednak ja taki tryb życia preferuję i nic tego nie zmieni. Tak jak w swojej pracy lubię mieć wszystko zapięte na ostatni guzik (specjalista ds. zaopatrzenia Elbląg), tak i w swoim życiu chcę wiedzieć na czym stoję i czego mogę się spodziewać. Nie przepadam za niespodziankami, a utarty rytm dnia ogranicza je prawie do minimum.

34Przez pięć dni w tygodniu, od poniedziałku do piątku wstaję o godzinie 6.20. W ciągu czterdziestu minut przygotowuję się do pracy, po czym nie później niż o 7.10 wychodzę z domu, wsiadam w swój wysłużony samochód i jadę do firmy. Stać mnie na zakup nowego środka lokomocji, ale wychodzę z założenia, że póki ten działa jak należy nie muszę wydawać swoich oszczędności na zbędne wydatki.

W drodze do pracy zawsze słucham jakichś audiobooków, które moim zdaniem są nie tylko pouczające, ale i stanowią przyjemny sposób na spędzanie czasu w samochodzie. Radia słuchać nie lubię, bo nie przepadam za repertuarem, jaki leci w polskich rozgłośniach radiowych. Ja preferuję muzykę klasyczną i poważną, a takiej w prawie żadnej częstotliwości nie znajdziesz.

Niezadowolony

Mimo, że w moim zawodzie nie mam zbyt wielu okazji do stresów i denerwowania się, to i tak nie uważam, by trafiła mi się najlepsza fucha pod słońcem. Osobiście uważam, że na rynku pracy jest wiele ciekawszych zajęć niż praca specjalisty ds. zaopatrzenia, specjalista ds. zaopatrzenia Olsztyn.

28Gdyby w tym momencie ktoś wszedł do mojego mieszkania i powiedział, że może dać mi nową pracę, która będzie tak samo płatna jak ta obecna, jednak zupełnie nie związana z zaopatrzeniem to ani chwili nie wahałbym się przed przyjęciem tej propozycji. Praca specjalisty znudziła mi się już tak bardzo, że dniami i nocami marzę o jej opuszczeniu. Już dawno byłbym podjął jakąś ważną decyzję gdyby nie to, że mam zaciągnięty duży kredyt w banku, który muszę spłacić. Bez mojej pracy nie bylibyśmy z żoną w stanie spłacać kredytu, przez co dość szybko popadlibyśmy w długi. Na to nie mogę sobie pozwolić, dlatego mimo wyraźnych oporów codziennie rano idę do firmy i wykonuję obowiązki specjalisty.

Moja praca jest przede wszystkim nudna, a ja nudy nie cierpię. Zawsze byłem człowiekiem ambitnym, który kiedy tylko mógł to wymyślał sobie różne ciekawe zajęcia. Zawsze miałem ręce pełne roboty, dlatego sami rozumiecie, że długotrwałe zatrudnienie na jednym stanowisku pracy jest dla mnie nie do wytrzymania. Nie pomagają mi nawet wieczorne zajęcia związane z moimi hobby – przez osiem godzin w pracy wykonuję te same obowiązki i modlę się o szybszy upływ czasu.

Nieumiejętny pracownik

19Po dzisiejszej kontroli stanów magazynowych stwierdziłem, że mój poprzednik był albo człowiekiem niezmiernie głupim, albo w ogóle nie obchodził go los firmy i poprawność wykonywanych przez siebie obowiązków. Jakkolwiek by nie było, tak trzeba powiedzieć, że stany magazynowe w mojej firmie są w naprawdę opłakanym stanie i wcale nie dziwię się, że firma nie odnosi aż takich sukcesów, jakie by mogła.

W trakcie kilkunastu lat pracy w zawodzie specjalisty ds. zaopatrzenia nauczyłem się, że podstawą dobrej działalności każdego przedsiębiorstwa jest odpowiednio zaopatrzony magazyn ze skatalogowanym składem. Zadaniem każdego specjalisty powinno być dbanie o regularne uzupełnianie zasobów i sprawdzanie czy wszystko jest tak, jak powinno. Mój poprzednik chyba nie rozumiał, że artykuły, które są na wykończeniu powinny szybko zostać uzupełnione. Przez jego złe zarządzanie zamówieniami przedsiębiorstwo poniosło wiele niepotrzebnych strat.

Dobrze, że zaopatrzenie teraz jest w moich rękach, bo zamierzam udowodnić swojemu pracodawcy, że dobrze zrobił zatrudniając mnie u siebie. Ja nie pozwolę, żeby stany magazynowe, które są teraz pod moją pieczą pozostały takie, a nie inne. Pracodawca będzie musiał zainwestować w nowe dostawy, ale obiecuję mu, że to się mu opłaci. W końcu, że produkować trzeba mieć do tego odpowiednie komponenty, specjalista ds. zaopatrzenia Tarnów. Jestem przekonany, że jeszcze kilka tygodni zarządzania zamówieniami przez byłego specjalistę, a zakład poszedł by z torbami.

Wiadomo co potrzeba

Jako osoba zatrudniona w firmie produkującej opakowania kartonowe i odpowiedzialna za kontakt z klientami niemal codziennie mam do czynienia z wieloma specjalistami ds. zaopatrzenia, którzy w imieniu swoich zakładów pracy dokonują zakupów w mojej firmie. Całymi dniami przesiaduję przed swoim niewielkim biurkiem i odbieram telefony od osób zainteresowanych naszą ofertą. Początkowo nie przepadałem za swoim zajęciem, ale z czasem zdążyłem je polubić. Cieszę się, że to jednak częściej do mnie przychodzą połączenia, niż ja sam te połączenia muszę wykonać i zająć się poszukiwaniami odbiorców naszych opakowań.

8Większość specjalistów ds. zaopatrzenia, specjalista ds. zaopatrzenia Katowice, z którymi rozmawiam przez telefon to osoby bardzo stanowcze i mające świadomość czego potrzebują. W końcu na tym polega ich praca, by umieć zaopatrzyć swoją firmę we wszystkie niezbędne artykuły i to artykuły jak najbardziej odpowiednie dla danego typu działalności. To wiadome, że jeśli firma potrzebuje kartonów w niebieskie trójkąty o wymiarach 33 x 33 x 33 cm, to nie kupi kartonów dwa razy mniejszych i to w zwykłym, brązowym kolorze.

Oczywiście wszędzie zdarzają się wyjątki i czasem trafia mi się taki klient, którego obsługa jest więcej niż trudna. Gdy ktoś nie jest przekonany czego potrzebuje i co ma zamówić wtedy zaczynają się prawdziwe schody, po których muszę się wdrapać, by coś sprzedać.

Porządek tygodnia

Zazwyczaj na początku tygodnia, czyli w poniedziałek i wtorek mam tyle zapału i energii do pracy, że wszyscy dziwią się niezwykłej efektywności wykonywanych przeze mnie obowiązków i zastanawiają jak to jest, że pierwsze dni tygodnia upływają mi tak szybko i w tak miłej atmosferze.

7Moim zdaniem sekret sukcesów z początku tygodnia tkwi w jednym – w poniedziałek i wtorek jestem wypoczęty po przyjemnie spędzonym weekendzie, a moje baterie są w pełni naładowane. Zapał do pracy maleje troszeczkę we wtorek po południu, jednak nadal moja efektywność jest wysoka. Prawdziwe załamanie przychodzi dopiero w środy i jest to załamanie tym gorsze, bo bardzo gwałtowne. W ciągu 24 godzin przechodzę ze stanu perfekcyjnego wypełniania swoich obowiązków do całkowitej niechęci do pracy i firmy, specjalista ds. zaopatrzenia Bytom. Czasem wydaje mi się, że lepiej by było, gdyby początek tygodnia nie był taki wspaniały, a spadek nastroju aż tak dotkliwy. Chyba wolałbym przez cały tydzień mieć podobne nastawienie do wykonywanego przez siebie zawodu i dopiero w piątek pozwalać sobie na autentyczną radość. Może wtedy nie obawiałbym się każdej środy i nie martwił, że akurat w środę zdarzy się coś ważnego, czemu nie będę mógł poświęcić 100% swoich możliwości.

Większość ludzi, których znam, narzeka na poniedziałki i przyjemność odczuwa dopiero w czwartek, gdy wie, że do upragnionego weekendu pozostał tylko dzień. Ja jestem jakiś dziwny.