Wśród rodziny i przyjaciół

Niech da mi spokój!

q103bRemont mieszkania dla jednych jest cudownym przeżyciem pełnym achów i ochów, dla innych prawdziwą gehenną i złem koniecznym, z którym jakoś trzeba się pogodzić. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy, podczas gdy moja żona na stronach o dekorowaniu wnętrz spędzałaby całe dnie. Nie rozumiem co ją tak fascynuje w tych wazonikach, poduszkach, zasłonkach, podkładkach pod talerzyki i innych dodatkach. Jak dla mnie mieszkanie powinno być przede wszystkim funkcjonalne – nie musi mieć tych wszystkich ozdób, wystarczyłoby parę kwiatków w doniczkach i krzyżyk nad drzwiami i byłoby dobrze.

Gdy słyszę o kolorach ścian, tapetach, meblach i dodatkach to aż się we mnie gotuje. Żona co chwila przychodzi pytać się o moją radę, a mnie to w ogóle nie interesuje. Chciałbym, żeby przestała mnie męczyć tym całym remontem i jeśli tak bardzo jej zależy na idealnym dobraniu wszystkiego to niech sama się tym zajmuje. Ja nie mam zamiaru się to włączać, bo mnie to i nudzi i irytuje.

Wystarczająco dużo problemów z zamawianiem różnego rodzaju towaru mam w pracy, specjalista ds. zaopatrzenia Lubin. Tam też muszę przeglądać katalogi i strony internetowe, a później wybierać to, co najlepsze. Dobrze, że w pracy przynajmniej nie muszę patrzeć na wzory i kolory. Wybieram to, co najlepiej się opłaca – najwyższą jakość przy najniższej cenie.

Dziecko prawdę Ci powie

q103Chyba nadszedł czas na wzięcie się za siebie i zrzucenie ponadprogramowych kilogramów, które nabrałem w ciągu ostatnich kilku lat. Nie wiedziałem jak jest źle, dopóki dwa dni temu nie spotkałem się z dawno niewidzianą rodziną ze Śląska. Kuzynka z kuzynem grzecznie przemilczeli temat mojej tuszy, natomiast ich pięcioletnia córka na mój widok wystraszyła i zaczęła płakać wniebogłosy. Nie pomogło tłumaczenie, że to ja, wujek Gienek z Ostrołęki. Mała Julka powiedziała, że nie jestem jej wujkiem, bo wujek jest chudszy, a ja wyglądam jak słoń. Cóż, nie wiem komu zrobiło się bardziej głupio – mi czy rodzicom małej Julki. Próbowali mnie przepraszać w jej imieniu, ale wiedziałem, że mała ma rację. Podczas ostatnich dwóch lat przytyłem ponad 25 kilogramów i z dobrze wyglądającego mężczyzny stałem się tłuściochem.

Wyczekiwane spotkanie pełne było niepewności i z trudem maskowanego dyskomfortu. Mała Julka nie miała pojęcia, że swoją reakcją popsuła atmosferę, ale nie mogę ją o to winić. W końcu dzieci znane są ze swojej szczerości i cieszę się, że ktoś w końcu ośmielił się wytknąć mi moją tuszę.

Nie wypada, by człowiek z sukcesami zawodowymi, specjalista ds. zaopatrzenia Ostrołęka, wyglądał jak tłusty wieprzyk. Czas zrezygnować z nocnego podjadania i spróbować jakiejś aktywności fizycznej. Jestem zdeterminowany, by schudnąć!

Pogoda dopisała

Gdy przed Świętami opowiadałem wszystkim, że tuż po Nowym Roku mam zamiar wyjechać w polskie góry na narty, wszyscy podśmiechiwali się jedynie pod nosem, bo myśleli, że zamiast na śniegu jeździł będę na błocie i trawie. Cóż, pogoda z połowy grudnia nie sugerowała ośnieżonych stoków i dobrych warunków do zjazdów, ale ja miałem nadzieję, że to się jeszcze zmieni.

w103Chyba wybłagałem sobie pogodę, bo nagle, tuż po Świętach Bożego Narodzenia zaczęło sypać z nieba pięknym puchem, a ja już wiedziałem, że urlop będzie udany. Bez wyrzutów sumienia podpisałem wniosek urlopowy, przekazałem instrukcje osobie zastępującej mnie tymczasowo na stanowisku specjalisty ds. zaopatrzenia Stalowa Wola i 2 stycznia wyjechałem na cztery dni w polskie Tatry.

Pogoda była wspaniała i miałem wrażenie, że wszyscy znajomi z pracy na pewno mi jej zazdroszczą. W końcu to ja szusowałem po ośnieżonych stokach, a oni siedzieli w biurze i wpatrywali się w monitory komputerów. Cztery dni na stoku minęły mi nie wiem kiedy. Wydawało mi się, że dopiero co przyjechałem, a już trzeba było wyjeżdżać. Na stokach spędzałem całe dnie. Dużą zaletą było, że wynająłem sobie kwaterę nieopodal stoku, dlatego mogłem w ciągu dnia zrobić sobie przerwę na obiad i regenerację sił, a wieczorem znów iść na stok.

Na wyjeździe byłem razem z paroma przyjaciółmi i im również bardzo podobał się nasz zimowy wypad. Liczymy, że w tym roku uda nam się jeszcze gdzieś wyskoczyć. Może tym razem w jakieś inne góry?

Mama daje radę

Moja mama mogłaby spokojnie nadać sobie tytuł specjalisty ds. zaopatrzenia Zawiercie, bo zdecydowanie jest specjalistką w robieniu zakupów i zaopatrywaniu naszego domu. Nie wiem jak ona to robi, ale za każdym razem gdy wymyślę sobie coś dziwnego do jedzenia to składniki na przygotowanie dania zawsze znajdą się w domu. Może nie będą idealnie takie, jakie wyszczególniono w przepisie, ale zdecydowanie da się z nich coś zrobić.

w103W Zawierciu mieszkamy w dwupokojowym, czterdziestometrowym mieszkaniu, w którym jest naprawdę niewiele miejsca. Nie wiem jakim cudem udaje się mojej mamie upchnąć te wszystkie produkty w kuchennych szafkach. Trzeba przyznać, że magazynowanie też ma opracowane do perfekcji. Prawdą jest, że ja nigdy nie tykam się jej szafek, bo gdy tylko próbuję coś w nich znaleźć mama od razu mnie odsuwa i mówi, że wszystko jej poprzewracam. Skoro ona wie lepiej gdzie co trzyma i chce sama poszukać mi określonego produktu to nie mam nic przeciwko temu.

Szkoda, że równie uporządkowanym członkiem rodziny nie jest mój ojciec. Tata to specjalista od brudzenia i śmiecenia. Nie przeszkadzają mu ubrania leżące na fotelu czy kawa rozlana na stole. Jedyne, co go naprawdę irytuje to kurz na telewizorze, który osłabia mu jakoś obrazu. Z resztą brudu może żyć w symbiozie. Gdyby nie mama i jej status perfekcyjnej pani domu, to w naszym domu byłby istny chlew.

Ukochane seriale

Nie wiem jak poradzić sobie ze swoim narzeczonym, który ostatnimi czasy popadł w bardzo poważne uzależnienie związane z oglądaniem seriali. Jeszcze jakiś czas temu Norbert był pełnym życia, otwartym młodym facetem zadowolonym ze swojego życia zawodowego i pracy specjalisty ds. zaopatrzenia, specjalista ds. zaopatrzenia Chełm. Wieczorami, po powrocie z firmy opowiadał mi co wydarzyło się danego dnia w jego biurze, dzielił się swoimi przeżyciami i prosił o radę. Miałam wrażenie, że między nami istnieje niewidoczna, choć odczuwalna nić porozumienia, jaka łączy jedynie bratnie dusze. Uwielbiałam spędzać czas z Norbertem i on również zadowolony był z mojego towarzystwa.

44Od kiedy Norbert zaczął namiętnie oglądać seriale wszystko się zmieniło i to oczywiście na niekorzyść. Nie pamiętam już kiedy ostatnio rozmawiałam z Norbertem tak prawdziwie, od serca i wiedziałam, że on mnie słucha, a nie tylko udaje. Ostatnich kilka tygodni mija nam pod znakiem ciągłych kłótni i pretensji. Norbert, tuż po powrocie z pracy od razu zasiada przed swoim komputerem i zaczyna oglądać dany serial. Wykupił sobie konto na jakimś internetowym portalu i teraz cały czas okupuje komputer i żyje w serialowym świecie. Nawet, gdy Norbert nie ogląda seriali to albo  nich rozmyśla, albo wyszukuje kolejnego tytułu, jaki by go zainteresował.

Oczywiście mojemu narzeczonemu wydaje się, że nic złego nie robi, a cała wina za ochłodzenie naszych relacji leży po mojej stronie, bo to ja się czepiam i ograniczam jego pasje.

Wieści

Nie mogłam już dłużej wytrzymać i mimo wyraźnego zakazu ze strony mojego męża musiałam zadzwonić do Dagmary, mojej najlepszej przyjaciółki, i powiedzieć jej, że mój mąż tydzień temu dostał pracę specjalisty ds. zaopatrzenia w innym mieście i w związku z tym planujemy wyjazd z rodzinnej Częstochowy, specjalista ds. zaopatrzenia Ruda Śląska. Mąż kazał się wstrzymać z ogłaszaniem wieści o pracy i przenosinach do momentu, w którym wszystko będzie już pewne, jednak ja nie należę do ludzi ani skrytych ani zbytnio cierpliwych, dlatego postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i skontaktować się z Dagmarą.

39Tak jak się spodziewałam, Dagmara była przeszczęśliwa, bo nareszcie będziemy się miały na wyciągnięcie ręki. Dagę poznałam na studiach w Katowicach i jakoś nam nie przeszkadzało, że ona jest z Rudy, a ja z Częstochowy. Mimo pewnej odległości dzielącej nasze miejsca zamieszkania zawsze udawało nam się regularnie spotykać i pielęgnować naszą znajomość. Teraz, po przeprowadzce do Rudy będzie to jeszcze łatwiejsze.

Z jednej strony cieszę się, że mężowi udało się dostać pracę i to tak dobrą pracę, cieszę się, że będę miała Dagę blisko siebie, ale napawa mnie smutkiem fakt, że będę musiała przeprowadzić się do miasta, w którym praktycznie nikogo nie znam i nie wiem jak się w nim odnajdę. Mam świadomość, że wiele osób było już w podobnej, a nawet dużo gorszej sytuacji niż ja i jakoś dało sobie radę. Dam i ja.

Różne zadania

38Zawsze śmieję się z mojej małżonki, która gdy tylko przychodzi jesień każdy wieczór spędza nad jakąś książką, którą wypożyczyła podczas ostatniej wizyty w szczecińskiej bibliotece. Lubię wtedy powtarzać, że mojej żony wtedy nie ma – nie ma, bo z krainy książek wróci dopiero w połowie marca, a nawet i trochę później. Dopiero wtedy, razem z pierwszymi oznakami wiosny żona zaczyna zdawać sobie sprawę, że zima bezpowrotnie minęła, a ona może się zająć czymś zupełnie innym niż czytanie książek. Może na przykład wybrać się na spacer, zacząć dbać o nasze kwiatki na balkonach, poświęcić porządkom domowym czy innym, typowo babskim obowiązkom.

Ja nie mogę pozwolić sobie na „zapadanie w sen zimowy”, bo akurat w zimie i na początku wiosny mam najwięcej roboty. Zima to koniec starego i początek nowego roku oznaczający tworzenie raportów, zestawień i podsumowań, interesowanie się nowymi ofertami handlowymi i wybieranie nowych dostawców. Najczęściej zdarza się, że kolejnego roku wybieram tego samego dostawcę, co ostatnio, jednak od czasu do czasu mam ochotę zaryzykować i skorzystać z usług innej chwili. Każdy obowiązek i zadanie, jakie wykonuję pracując jako specjalista ds. zaopatrzenia Szczecin muszą być dobrze przemyślane, bo za ewentualne pomyłki to ja poniosę całą odpowiedzialność. W czasie, który moja żona wykorzystuje na wędrówkę po świecie fantazji, ja poświęcam się na typowo przyziemne, mało ciekawe zadania.

Trudne sytuacje

Podczas nierzadkich spotkań rodzinnych, jakie mają miejsce w domu moich rodziców nieodmiennym tematem rozmów i plotek jest sytuacja zawodowa i osobista mojego najstarszego brata, Romka, który od kiedy rozstał się ze swoją żoną, odszedł do kobiety poznanej przez Internet i wyprowadził do Płocka. Jeszcze dwa lata temu nasza rodzina wydawała się być niezniszczalna i bardzo związana, a tu nagle wszystko odmienił głupi wybryk mojego brata.

33Z chwilą wyprowadzki Romka nasza rodzina podzieliła się na dwa obozy. Jeden obóz stanowią mężczyźni, którzy uważają, że skoro Romanowi źle było w małżeństwie to dobrze zrobił, że się z niego wyplątał, choć może nie zrobił tego zbyt umiejętnie. Najważniejsze, że teraz jest szczęśliwy, żyje w zgodzie ze swoją Magdaleną i ma świetną, nową pracę, specjalista ds. zaopatrzenia Płock.

W drugiej grupie (dużo liczniejszej) znalazły się same kobiety i kilku mężczyzn, którzy postępek Romka uważają za niemoralny, nieetyczny i bardzo nie na miejscu. Ta grupa identyfikuje się z bólem żony Romka, która nadal tą żoną pozostaje, bo nie doszło jeszcze do rozprawy sądowej. Szczerze mówiąc, nie wiem czy kiedykolwiek Romek dostanie rozwód, bo jego żona, Jola jest tak bardzo upokorzona całą tą sytuacją i tak bardzo nienawidzi swojego męża, że na pewno będzie starała się mu we wszystkim robić pod górkę. Jolka nigdy nie pogodzi się z odejściem Romka, którego bardzo kochała.

Brak kontroli

24Moja żona ma chyba jakiś magiczny talent do wydawania wszystkich pieniędzy, jakie danego miesiąca zarobię na utrzymanie naszej rodziny. Niby moja małżonka nie chodzi nigdzie na zakupy, a jedzenie kupujemy razem w naszym osiedlowym sklepie, jednak jakimś dziwnym trafem pod koniec każdego miesiąca nasze konto świeci pustkami. Zostaję na nim jedynie jakieś ostatki, za które nie mógłbym kupić nawet porządnych butów. Żona oczywiście nie poczuwa się do odpowiedzialności i uważa, że dobrze rozdysponowuje nasze pieniądze. Tłumaczy mi, że w danym miesiącu musiała kupić to, to i to, bez których jej życie byłoby pasmem udręk i smutków. Gdybym policzył wszystkie niepotrzebne wydatki mojej małżonki na pewno byłoby tego bardzo, bardzo dużo, dlatego wolę w ogóle nie zaglądać na nasze konto. Pracując w zawodzie specjalisty ds. zaopatrzenia zarabiam 4000 zł netto miesięcznie. Za taką kwotę bylibyśmy w stanie żyć jak królowie bez konieczności wydawania dużych sum.

Nie uważacie, że to dość absurdalne, że jako specjalista ds. zaopatrzenia Gdańsk świetnie radzę sobie z zakupami w firmie, natomiast w ogóle nie potrafię zapanować nad nimi w życiu codziennym? Od przyszłego miesiąca planuję rozpocząć prowadzenie budżetu i zapisywanie wszystkiego, na co moja żona wydaje pieniądze. Muszę odzyskać kontrolę nad swoimi zarobkami.

Średnio wesołe urodziny

Do końca dnia pracy pozostały mi nie więcej jak dwie godziny, z czego jestem niezmiernie wręcz zadowolony. Wszystko przez to, że dziś wieczorem ma się odbyć mała impreza urodzinowa zorganizowana specjalnie dla mnie przez moją małżonkę. Początkowo informacja o przyjęciu miała być tajemnicą, jednak małżonka nie wytrzymała tej presji i wszystko mi powiedziała. Cieszę się, że tajemnica się wydała, bo osobiście nie przepadam za niespodziankami. Nie lubię jak ktoś robi coś za moimi plecami, zwłaszcza, gdy jest to członek mojej rodziny.

23Na przyjęcie zaproszona została moja najbliższa rodzina, jednak nie zabraknie również kolegów z pracy, specjalista ds. zaopatrzenia Dąbrowa Górnicza. W końcu 40 urodziny obchodzi się tylko raz w życiu i jest to rocznica, która rozpoczyna nowy etap w moim życiu. Jeszcze wczoraj byłem dość młodym 39-latkiem, a dzisiaj jestem już człowiekiem z 40 na karku. Nie jest to zbyt optymistyczna informacja, ale nie mam zamiaru się załamywać swoim wiekiem. Całe swoje dotychczasowe życie przeżyłem bardzo dobrze i mam nadzieję, że kolejne lata będą równie udane.

Obiecuję sobie, że 40 urodziny są ostatnimi, jakie świętuję, a od następnego roku zaczynam obchodzić wyłącznie imieniny. Nie chcę, by ktoś wiedział ile mam lat – na co to komu? Wystarczy, że ja wiem, że urodziłem się 40 lat temu, a przede mną wyłącznie starość. Nic nie wróci mi młodzieńczej siły i wyglądu 20 latka. Teraz muszę się skupić na odpowiednim przeżyciu reszty swojego życia.